About: dbkwik:resource/x_WuxdO_lb9RFbCeVyF9Vg==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : dbkwik.org associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Boska Komedia (Porębowicz)/Piekło - Pieśń XII
rdfs:comment
  • 4 Widziałem na harc wodzone rumaki, Aretynowie, i rycerskie gony, W turniejach kopie kruszone i znaki, 7 Podczas gdy trąby huczały i dzwony, I bębny, i twierdz wołające straże, I hasła swojskie albo z cudzej strony — 10 Nigdym nie widział przy takiej fujarze File:Inferno Canto 12 verses 11-14.jpg Wymarszu pieszych ni jezdnych, ni floty, Gdy się jej hasło do drogi ukaże. 13 Szliśmy śród biesów dziesięciorga roty, Straszna kompania!... Ale cóż? W kościele Siedzisz przy świętych, w karczmie śród hołoty. 16 Ja wszystką baczność na wrzątku zestrzelę, 19 Jako delfiny, kiedy grzbiet wygięty
dcterms:subject
Tytuł
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Piekło
  • Pieśń XII
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Dante Alighieri
abstract
  • 4 Widziałem na harc wodzone rumaki, Aretynowie, i rycerskie gony, W turniejach kopie kruszone i znaki, 7 Podczas gdy trąby huczały i dzwony, I bębny, i twierdz wołające straże, I hasła swojskie albo z cudzej strony — 10 Nigdym nie widział przy takiej fujarze File:Inferno Canto 12 verses 11-14.jpg Wymarszu pieszych ni jezdnych, ni floty, Gdy się jej hasło do drogi ukaże. 13 Szliśmy śród biesów dziesięciorga roty, Straszna kompania!... Ale cóż? W kościele Siedzisz przy świętych, w karczmie śród hołoty. 16 Ja wszystką baczność na wrzątku zestrzelę, By lud ogarnąć w tę fosę wchłonięty I w smole straszne biorący kąpiele. 19 Jako delfiny, kiedy grzbiet wygięty Z podmorskiej fali jawią marynarzom Na znak, aby się chronili z okręty, 22 Tak ci, by ulżyć mąk, w których się prażą, Coraz to plusną, skryją się i znowu Grzbiet szybko, jak błysk piorunu, ukażą. 25 Albo jak żaby w kałuży, gdy z rowu Nad wodę pyszczki prężą za oddechem, A kryją nogi i resztę tułowiu, 28 Tak wysterczali ci skalani grzechem; Ale gdzie Kudłacz przejdzie, zaraz sami We wrzątku toną, zmykając z pośpiechem. 31 Wtem, na wspomnienie jeszcze serce drga mi, Jeden się spóźnił, jak żaba w bagnisko Gdy nie uskoczy za towarzyszkami. 34 Lecz Ostry Pazur, który stał tu blisko, Śmignął, za zlepły włos hakiem do góry Podniósł, jak wydrę obmokłą i śliską. 37 Z imienia znałem już diabelskie ciury, Bo werbowanych znaczyłem w pamięci I uważałem, jak się wabił który. 40 „Hej, Opętańcze, nie szczędź mu dziesięci Szponów i nadrzej no porządnie łyka!" — Tak jednym głosem wołali przeklęci. 43 „Mistrzu — do mego rzekę Przewodnika — Spytaj, gdy wolno, o imię maszkary, Którą tak wrogo czerń oprawia dzika". 46 Więc Wódz natychmiast przystąpił do mary I pytał, co zacz, a duch krzyknął z dołu: „Urodziłem się w królestwie Nawarry; 49 Matka mię moja u dworskiego stołu Służyć oddała, zrodziwszy z hultaja, Co strwonił mienie z żywotem pospołu. 52 Dobry król Tybalt łaskaw mi jest, a ja Wnet szalbierstwami żywot swój zachwaszczę, Za które w smole teraz duch się kaja". 55 Tu diabeł, co miał uzbrojoną paszczę W parę sterczących kłów, jak dzikie knury, Zaraz mu jednym dał poczuć, jak głaszcze. 58 Popadła biedna mysz w kocie pazury! Lecz Kudłacz, ducha objąwszy ramiony, Rzekł: „Póki dzierżę, wara mu od skóry!" 61 Potem do Mistrza pyskiem obrócony: „Pytaj, co jeszcze chcesz wiedzieć — powiada — File:Inferno Canto 12 verses 58-59.jpg Nim go rozerwą tamci swymi szpony". 64 Więc Wódz zagadnął: „Śród topielców stada Jest tu z łacińskiej włości ziomek jaki?" Duch na to: „Krajów łacińskich sąsiada 67 Jeno com widział w głębi smolnej młaki; Bogdajbym przy nim warem się napawał, Nie straszyłby mię pazur i bosaki". 70 A Łasy: „Dość-em cierpliwie wystawał". I, wysunąwszy nagle harpun chwytki, Z ramienia mięsa mu odszarpnął kawał. 73 Smoczy Pysk znowu widłami do łydki Rwał się, dziesiętnik jednak skoczył żwawy File:Inferno Canto 12 verses 73-74.jpg I dookoła wzrok zatoczył brzydki. 76 Gdy uciszyli nieco wielkiej wrzawy, Tego, co ranę swą oglądał, spyta Mój dobry Piastun, niemieszkając sprawy: 79 „Kto owa dusza, tak dobrze ukryta, Coś ją porzucił, i z lichej porady?" Odpowie widmo: „Jest to brat Gomita, 82 Z Gallury rodem, naczynie wszej zdrady, Który miał wrogów swego pana w saku, A tak ich użył, że każdy mu rady. 85 Brał od nich dzięgi, wypuszczał bez braku; W innych urzędach zdzierstw popełnił sporo; Słowem, był bo łotr wysokiego znaku. 88 Z nim siedzi Michał Zanche z Logodoro; Tam o Sardynii gawędzą do syta: Skoro raz zaczną, kończyć im nieskoro. 91 Aj, tamten, słyszę, kłami na mnie zgrzyta! Rzekłbym coś jeszcze, alem pełen strachu, Że mi się zębem głowizny dopyta!" 94 Więc na Szaleja, co go trzymał w szachu I białkiem toczył, stając jak do sztyku, Dziesiętnik wrzasnął: „Precz, złośliwy ptachu!" 97 „Gdyś rad usłyszeć coś o Toskańczyku Albo Lombardzie — rzekł duch zastraszony — Zaraz ci przyślę; jest ich tam bez liku. 100 Lecz niech się nieco odsuną Złe Szpony, Bo tamci wyjrzeć nie śmią, w strachu kary; Ja, tu pod skałą sobie przyczajony, 103 Za mnie jednego zwabię całe chmary, Gdy tylko świsnę, co u nas jest znakiem, Że wolno głowę wyścibić nad wary". 106 Psia Morda, słowem oburzony takiem, Łbem zaczął kiwać, uniósłszy paszczęki: „Patrzcie, co zmyślił, aby ujść przed hakiem!" 109 A on, co w głowie nosił kruczków pęki, Powiada na to: „Ha, dowcipnie wcale, Że towarzyszy dam na większe męki!" 112 Wiła na przekór krzyknął: „Doskonale! Spróbuj no czmychnąć, omyliwszy warty, Ja w zakład idę: nie zgonię we cwale, 115 Lecz w locie ponad smołą rozpostarty Dopędzę; pójdź tu i stań za urwiskiem, Obaczym, czyś co więcej od nas warty". 118 Nowym, słuchaczu, zdziwię cię igrzyskiem. Wszyscy się biesi tyłem obrócili, A on najpierwszy, Psia Morda nazwiskiem. 121 Chytry Nawarczyk dobrał sobie chwili, Odbił się piętą na urwiska spadku, Szusnął, a diabli zabawę pokpili. 124 Na brzegu stali, markotni z wypadku, Ale najbardziej ów pokpiwca sprawy; Prędko się porwał, krzyknął: „Mam cię, bratku!", 127 Lecz nadaremnie, strach był bardziej żwawy; Spadł potępieniec w smołę i dał nura, A szatan wracał, prężąc skrzydeł stawy. 130 Tak sokół, kiedy poluje kaczora, Już, już go sięga, gdy ten w wodzie znika, A sokół wraca, opuściwszy pióra. 133 Wściekły, lecz i rad z tej psoty grzesznika, Powstrzymał druha w locie Tłumirosa, Bo uśmiechała mu się bijatyka. 136 Więc kiedy oszust czmychnął im sprzed nosa, Wbił w towarzysza szponiaste ostrogi I zwisł, gdzie wrzątkiem parowała fosa. 139 Ale i ów był raróg nad rarogi, Więc pazurami zadzierżył go krzepko, Aż razem wpadły w war zacięte wrogi. 142 War zapaśnikom prędką był rozczepką, Ale nie mogli wygrzebać się z młaki, Bo skrzydła smołą kleiły się lepką. 145 Kudłacza skwasił kłótni obrót taki; Pchnął czterech lotem na drugi brzeg jaru, Wszystkim kazawszy wziąć widły i haki. 148 W różnych zlecieli miejscach i z wiszaru Widły podając, przybyli ratunkiem Diabłom, wpieczonym już w skorupę waru. 151 I zostawiliśmy ich z tym frasunkiem.
is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg== of
is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA== of
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software