| abstract
| - 4 Liść nie zielony tam, lecz jakiś siny; Gałąź nie gładka, lecz jakaś żylasta; Zamiast owoców — zatrute jeżyny. 7 Nie tak się plące i nie tak zarasta Między Kornetem a Cecyną puszcza, Gdzie zwierz się chowa, wróg sioła i miasta. 10 Tu gniazda wije brzydkich harpii tłuszcza, File:Inferno Canto 13 verse 11.jpg Która, Trojanom obmierziwszy żydła, Z czarną ich wróżbą na wędrówkę puszcza. 13 Ludzkie oblicza mają, duże skrzydła, Pierzaste brzuchy i szpony jastrzębie; Z dziwnych drzew jęczą dziwaczne straszydła. 16 Rzekł Mistrz mój dobry: „Zanim w lasu głębie Wejdziesz, masz wiedzieć, że to krąg jest wtóry I będziesz w jego zostawał obrębie, 19 Aż na okropne natrafisz piachury; Teraz patrz pilnie, pomny, com powiadał, Rzeczy obaczysz niezwykłej natury". 22 Po boru echem jęk ogromny biadał, Ale kto jęczyć mógł, nie wypatrzyłem, Więc stałem, a strach z głosów na mnie padał. 25 Sądziłem, że Mistrz sądził, że sądziłem, Jakoby głosy owe szły z gęstwiny Od duchów, które sobą wystraszyłem. 28 „Sprobuj — powiada mi — urwać z krzewiny Jedną gałązkę; kiedy się odłamie, Mniemania twoje obrót wezmą iny". 31 Ja usłuchałem i, ściągnąwszy ramię, Gałązkę z dużej ułamałem śliwy. „Czemu kaleczysz?" — jęknął pień, a znamię File:Inferno Canto 13 verse 34.jpg 34 Ciemną czerwienią podbiegło krwi żywej, I znowu biadał: „Czemu rwiesz mi trzewa? O, jakiż w tobie duch nielitościwy! 37 Byliśmy ludzie, dziś jesteśmy drzewa, Ale się z czulszą litością spotyka Bodaj gadziny dusza..." Tak się gniewa 40 Widmo i na kształt żywego patyka, Gdy płonie z jednej, płacze z drugiej strony, A od przeciągu i skwirczy, i syka, 43 Ów szczątek słów i łkań wydawał tony; Zatem mi z ręki wypadła chabina I stałem, patrząc, jak człek przerażony. 46 „Duszo rozdarta — Mistrz mówić zaczyna — Gdyby on mógł był uwierzyć w te dziwy, Które ma stara powieść wypomina, 49 Nie byłby ściągnął ręki popędliwej; Źle mi radziło cudu podobieństwo, Żem go do próby popchnął niegodziwej. 52 Lecz powiedz, ktoś ty, aby, za męczeństwo Zadane, blasku przyczynił twej sławie, Gdy między ludzkie wróci społeczeństwo". 55 Więc duch: „Tak słodko prosisz i łaskawie, Że nie lża milczeć; a niech nie zniechęcę, Jeśli was dłużej powieścią zabawię. 58 Jam jest, masz wiedzieć, ten, com trzymał w ręce Obadwa klucze od serca Frydryka, W którym, bywało, tak pochlebnie kręcę, 61 Że już nade mnie nie zna powiernika. Ta moja w służbie przychylność i wiara Sen mi odbiera i grób mi odmyka. 64 Bo nierządnica, co od wrót cezara Nigdy wszetecznych oczu nie odwróci, Dworów zakała i zaguba stara, 67 Wszystkie przeciwko mnie zapala chuci, A gniew Augusta od nich tak rozpłonie, Że świetność moja w kiry się przerzuci. 70 Więc oburzenia smak poczuwszy w łonie, Ja, prawy, krzywdę sobie zadawałem, Tusząc, że śmiercią wzgardy się uchronię. 73 Lecz na tę korę, co dziś jest mym ciałem, Przysięgam: panu, tak godnemu chluby, Nigdy powinnej wiary nie złamałem. 76 Który z was obu na świat wróci luby, Pokrzep mą pamięć, co w bezcześć popada Z zawiści wrogów żądnych mej zaguby". 79 Wieszcz chwilę czekał, a potem powiada: „Nie zwlekaj; pytaj, póki czasu stanie, O czym twa dusza jeszcze wiedzieć rada". 82 Na to ja rzekłem: „Sam go pytaj, Panie, O to, co mniemasz, że mi wiedzieć płuży, Bo mnie już w piersiach dławi litowanie". 85 A on: „Jak tuszę, że druh mój usłuży W tym, w czym go kolwiek twoja prośba wzywa, O cieniu drzewnej powierzony stróży 88 Tak racz nam wykryć, przez jakie przędziwa Duch wasz się wplata w te zaklęte sęki I czyli kiedy więzy swe rozrywa?" 91 Więc z pnia się nagle odezwały jęki, A szmerem westchnień ta się mowa wlekła: „Krótko wyłożę sposób naszej męki: 94 Gdy dusza nasza, sama na się wściekła, Pożegna ciało na pobyt jej dane, Minos ją zsyła do siódmego piekła. 97 Śród lasu, w miejsce wprzód nie wyszukane Pada przygodnie, jak ją wiatr ułowi; Padłszy, kiełkuje, niby ziarnko lniane. 100 Wypuszcza pędy, drzewkiem się odnowi; Harpie, liść jego szczypiąc, srogie katy, Ból jemu czynią, a okna bólowi. 103 Kiedyś po ziemskie nasze wrócim szaty, Ale ich na się żaden z nas nie wdzieje: Nie lża odzyskać własnowolnej straty. 106 Tu je przywleczem; pośród smętnej knieje Nasze cielesne zawisną łupiny, Każda na drzewie, gdzie duch jej gnuśnieje". 109 Zamilkł, a podczas gdy jeszcze nowiny Jakiej czekamy z ust dziwnego krzaku, Chrzęst nas uderzy idący z gęstwiny, 112 Jako myśliwca, gdy stojąc na szlaku, Tupot odyńca słyszy i ogary, I trzask gałęzi, i hałas orszaku. 115 Wtem z lewej strony wybiegły dwie mary Nagie i krwawe skórą obszarpaną: Biegnąc, łamały chrusty i konary. 118 „Przyjdź, śmierci!" — wołał przedni; za zdyszaną File:Inferno Canto 13 verse 120.jpg Duszą w te-ż tropy drugi próżno rące Wytężał nogi, wołając: „Hej, Lano, 121 Mniej prędko biegłeś po tieppijskiej łące!" Wtem tchu mu brakło; niechawszy zdobyczy, Przypadnie i z krzem w jeden kłąb się splące. 124 A las za nimi psiarnią zaskowyczy; Sfora suk czarnych w okropnym obcesie, Jakby na łowach puszczona ze smyczy, 127 Do ukrytego w krzaku ducha rwie się, Potem drugiego porwie na paszczękę I nędzne szmaty rozwłóczy po lesie. 130 Tedy przewodnik mój wziął mię za rękę. I wiódł do krzewu, co daremnie biada I krew z ran sączy za niesłuszną mękę: 133 „Jakubie da Sant'Andrea — krzak gada — Czemu się moją ratujesz przyczyną?! Za grzech twój czemu kara na mnie spada?" 136 Więc przystanąwszy Wódz mój nad krzewiną Spytał: „Kto jesteś, co-ć tyloma usty Krew i westchnienia jedno z drugim płyną?" 139 „Istoty, którym dziwnymi dopusty Rzeź była wstrętna przed oczy stawiona, Co pniowi memu pozdzierała chrusty, 142 U stóp smutnego zgarnijcie je trzona: Jam dziecię grodu, który na Baptystę Zamienił swego dawnego patrona, 145 Za co ów gniewy poprzysiągł wieczyste. I gdyby nie to, że zeń most na Arno Po dziś dzień szczątki chowa, to ojczyste 148 Mury, co dłonią wznosili ofiarną Obywatele z Attyli pogromu, Pewnie stawiane byłyby na marno. 151 Wiedz, jam obwiesił się na własnym domu".
|