| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - Tajemnie, jako w pierwszy dzień stworzenia, W bezdennym niebie gwiezdny płonie rój; Muzyk balowych potok się rozpienia I dosłyszalniej mówi bliski zdrój. Nad światłem dziennym spadł zasłony ołów; Omdlał ruch wszelki i trosk usnął tłum; Nad śpiącym miastem, jak z boru wierzchołów, Zbudził się dziwny, a conocny szum… Skąd on, skąd szum ten niewyobrażalny? Śmiertelnych dum–ż to, wyzwolonych w śnie, Świat bezcielesny, słyszny, niewidzialny, W chaosie nocnym roi się i prze?… 1835[?] (1879)
|
| dcterms:subject
| |
| dbkwik:resource/LnuiOV1ARnBg2yIsYieKHw==
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| adnotacje
| - Wiersz przełożony i ogłoszony w roku 1917 .
|
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - Tajemnie, jako w pierwszy dzień stworzenia, W bezdennym niebie gwiezdny płonie rój; Muzyk balowych potok się rozpienia I dosłyszalniej mówi bliski zdrój. Nad światłem dziennym spadł zasłony ołów; Omdlał ruch wszelki i trosk usnął tłum; Nad śpiącym miastem, jak z boru wierzchołów, Zbudził się dziwny, a conocny szum… Skąd on, skąd szum ten niewyobrażalny? Śmiertelnych dum–ż to, wyzwolonych w śnie, Świat bezcielesny, słyszny, niewidzialny, W chaosie nocnym roi się i prze?… 1835[?] (1879)
* Как сладко дремлет сад темно-зелёный... (oryginał w języku rosyjskim) Image:PD-icon.svg Public domain
|