| rdfs:comment
| - Cóż mi, Panie, żem lepszy od cieni? W ich tłumie ognia Twoich objawień rozróżnić nie umiem od cieni, które we mnie i wśród których błądząc jestem sercem ciemności i ciemności żądzą. Kiedy przeze mnie wołasz, jakże ja ostaję, kiedym jest sam dla siebie obiecanym krajem? I cóż mi, żem szkatuła, w której nic już więcej ponad głos w niej zamknięty i złoto uświęceń? Ja nie okrętem Tobie, bo gdzie by mi unieść Twój czas nienazywany, Twoje sny - zrozumieć. Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - Cóż mi, Panie, żem lepszy od cieni? W ich tłumie ognia Twoich objawień rozróżnić nie umiem od cieni, które we mnie i wśród których błądząc jestem sercem ciemności i ciemności żądzą. Kiedy przeze mnie wołasz, jakże ja ostaję, kiedym jest sam dla siebie obiecanym krajem? I cóż mi, żem szkatuła, w której nic już więcej ponad głos w niej zamknięty i złoto uświęceń? Ja nie okrętem Tobie, bo gdzie by mi unieść Twój czas nienazywany, Twoje sny - zrozumieć. Ja sam we śnie płaczący, skuty małym strachem, przybity niebem znaków jak zwalonym dachem. Ja sam w tym śnie rzucając ramionami w ciszę, sam swoich dni nie umiem, swych ramion - nie słyszę. Przywróć mi, Panie, siłę zamyśleń skupionych, gdzie mimo trwóg świadomość - ręce są jak dzwony poważne, morzem brzmiące, a światem serdeczne, co choć w nim, to ponad nim blaskiem - ostateczne. Image:PD-icon.svg Public domain
|