w znajomym eremie zegar cicho tyka głośno w oddaleniu szczeka pies sąsiadów ważą w tyglu myśli woda wrze w czajniku erem się przepełnia aromatem kawy smak kapie z łyżeczki ocieka na obrus wsiąka bezpowrotnie wnika w lniane sploty ikonopodobny obrazek na ścianie między odcieniami symuluje złoto w znajomym eremie zbyt wiele przestrzeni frazy i frazesy dążą do zbliżenia sączą w nisze słowa gubią się w domysłach opadają kurzem w załamania cienia w kontekście eremu uczę się pojmować to co pośród tłumu najbardziej samotne śmierć i narodziny i to co pomiędzy a pomimo wszystko właśnie tłumu głodne
w znajomym eremie zegar cicho tyka głośno w oddaleniu szczeka pies sąsiadów ważą w tyglu myśli woda wrze w czajniku erem się przepełnia aromatem kawy smak kapie z łyżeczki ocieka na obrus wsiąka bezpowrotnie wnika w lniane sploty ikonopodobny obrazek na ścianie między odcieniami symuluje złoto w znajomym eremie zbyt wiele przestrzeni frazy i frazesy dążą do zbliżenia sączą w nisze słowa gubią się w domysłach opadają kurzem w załamania cienia w kontekście eremu uczę się pojmować to co pośród tłumu najbardziej samotne śmierć i narodziny i to co pomiędzy a pomimo wszystko właśnie tłumu głodne