| rdfs:comment
| - – Dlaczegóż to? – spytacie. A to właśnie dlatego, że zaraz po wyjściu z progu dostał w prezencie od natury silny podmuch wiatru, który zepchnął jego lewą nartę w niepożądane miejsce, a samego Adasia na 54. lokatę w konkursie (chciał na ostatnią, niestety [dla wiatru oczywiście], z rywalizacji z wiatrem nasz „miszcz” wyszedł jednak zwycięsko). Superskoczek z Wisły próbował się oczywiście bronić. Korygował lot prawą nartą, a gdy ta poszła, gdzie nie powinna, odzyskał władzę w lewej i wyrównał tor spadania. Wylądował klasycznie markowanym telemarkiem na 89 metrze.
|
| abstract
| - – Dlaczegóż to? – spytacie. A to właśnie dlatego, że zaraz po wyjściu z progu dostał w prezencie od natury silny podmuch wiatru, który zepchnął jego lewą nartę w niepożądane miejsce, a samego Adasia na 54. lokatę w konkursie (chciał na ostatnią, niestety [dla wiatru oczywiście], z rywalizacji z wiatrem nasz „miszcz” wyszedł jednak zwycięsko). Superskoczek z Wisły próbował się oczywiście bronić. Korygował lot prawą nartą, a gdy ta poszła, gdzie nie powinna, odzyskał władzę w lewej i wyrównał tor spadania. Wylądował klasycznie markowanym telemarkiem na 89 metrze. – Zawiało nim jak Mazochem w Zakopanem, jednak jego wielkie doświadczenie pozwoliło mu się wybronić z opresji... Ech, ta wredna lewa narta, zawsze mu uciekała, że też musiała to zrobić również w takim momencie... – powiedział nam anonimowy obserwator. Adam Małysz, mimo głupiej lewej narty, utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej Turnieju Nordyckego, został jednak wyprzedzony przez Andersa Jacobsena w „generalce” PŚ. Mając jednak na uwadze słabą formę, mizerną przewagę (14 punktów), kontuzję kolana oraz miganie się od skoków i prawdopodobną nieumiejętność ich oddawania na skoczniach mamucich (tylko takie zostały) Norwega, wydaje się tylko kwestią czasu, by Adam znów wylądował na szczycie.
|