| rdfs:comment
| - Na wiosnę bzy, konwalie, róż pobladłe łuny, Latem lipy, jaśminy i smukłe goździki Pełgałyby w zmierzchaniu; w dole szmer muzyki, Gdzie tak miło wałęsać się pełnym zadumy. Mężczyźni wszyscy byliby wybornej rasy, Poskromiciele prości najtrudniejszej Muzy, Wsparłyby się kobiety o ich szorstkie bluzy, Po rosie wlokąc uśmiech wdzięczny i atłasy. Tak by się rozmyślało, zagubionym w wonie, Perfum i ramion w bieli, kwiatów i wachlarzy, O jasnych włosach miękkich, o ściemnionej twarzy, Stuleciach dawno zgasłych, poniechanej stronie. Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - Na wiosnę bzy, konwalie, róż pobladłe łuny, Latem lipy, jaśminy i smukłe goździki Pełgałyby w zmierzchaniu; w dole szmer muzyki, Gdzie tak miło wałęsać się pełnym zadumy. Mężczyźni wszyscy byliby wybornej rasy, Poskromiciele prości najtrudniejszej Muzy, Wsparłyby się kobiety o ich szorstkie bluzy, Po rosie wlokąc uśmiech wdzięczny i atłasy. Tak by się rozmyślało, zagubionym w wonie, Perfum i ramion w bieli, kwiatów i wachlarzy, O jasnych włosach miękkich, o ściemnionej twarzy, Stuleciach dawno zgasłych, poniechanej stronie. Image:PD-icon.svg Public domain
|