| rdfs:comment
| - Lecz kiedy precz odchodzić będę Na zapomnienia cmentarz wieczny — To strasznie sam odchodzić muszę: Ja, obojętny, ja, zbyteczny. I jednej łzy nikt nie uroni Nad wynoszonym z domu ciałem — Ci, którzy po mnie płakać mogli, Tych ja, nieszczęsny, opłakałem. Poniosą mnie przed dół gotowy, Wypuszczą w głąb z żylastych dłoni I pójdą precz z otuchą w sercu, Żem ja pogrzebion, nie zaś oni. Nad obojętnym grobem moim Żal rąk rozpacznych nie zaplecie: Alboż to jeden był się rodził, Alboż to jeden sczezł na świecie! Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - Lecz kiedy precz odchodzić będę Na zapomnienia cmentarz wieczny — To strasznie sam odchodzić muszę: Ja, obojętny, ja, zbyteczny. I jednej łzy nikt nie uroni Nad wynoszonym z domu ciałem — Ci, którzy po mnie płakać mogli, Tych ja, nieszczęsny, opłakałem. Poniosą mnie przed dół gotowy, Wypuszczą w głąb z żylastych dłoni I pójdą precz z otuchą w sercu, Żem ja pogrzebion, nie zaś oni. Nad obojętnym grobem moim Żal rąk rozpacznych nie zaplecie: Alboż to jeden był się rodził, Alboż to jeden sczezł na świecie! Jakiś zbłąkany duch na ziemi Zmarłemu wzniosłą pieśń wyszlocha — I będzie ukamienowany, Że przeciw wszystkim pierwszy kocha. Lecz w setny rok mych ziemskich rodzin Męże krzepiący gmach przeszłości Orzekną, że nadeszła pora Powiększyć zbiór znakomitości. W stulecie dnia urodzin moich Miasta zgotują zacne fety, A imię moje z ostentacją Wyłożą ludziom na gazety. Uderzą w dzwon rozgłośny sławy, Pełni nastrojów pijetyzmu — I lekceważyć będą przeszłość Za brak światłego krytycyzmu. Wykwintny plotkarz literacki Wykrywać będzie me miłostki, Z wiersza na wiersz przerzucać zgrabnie Wyjaśnień historycznych mostki. W ruchliwym oku bibliopoli Łza rozczulenia się zakręci, Rozwlekłe chwalby kreślić będą Co najnudniejsi recenzenci. Zapragną w uczuć dostojeństwie Minionej doby honor zbawić, Wstecz cofnąć się o pokolenia I... poprawniejszy pogrzeb sprawić. Którzy w granice światów moich Chcieliby szczerze się przedostać — Tym woń kadzideł popularnych Obmierzi pieśni me i postać. I ogłoszony będzie wyrok Z nieomylności etykietą: Żem mistrz ostatni i że po mnie Nie może zostać nikt poetą. Znów cisza archeologiczna W trwałym utuli mię ramieniu, Mech wrastać będzie w staroświecki Napis, żłobiony na kamieniu. A gdy żywota mego szlakiem Trzy wieki przewędrują tłumne, Imieniem moim czcić się będą Ojczyzny towarzystwa umne. W te czasy duch mój, fantastycznie Żeglując po wieczności fali, Co wiew, to bliżej będzie Boga, Co wiew, od ziemi coraz dalej. Image:PD-icon.svg Public domain
|