Mosty brodzą w prąd własne czernią, gwiazdy czochrzą włosy mgłom wiklin... Przeszli ludzie, którzy szli mostem... Oczy cicho w złe miasto wnikły... Rzeka gęsto wolno poziewa w duszną szarość ciemnego płynu, most się w niebo wrzyna żelazem na krzyżowych wygięciach klinów... Głodem cierpkim usta mdlą puste, połykają gorzkie łzy świateł... Szare nocą znad śliskich wiklin pełźnie świtem niebo jak krater... Image:PD-icon.svg Public domain
Mosty brodzą w prąd własne czernią, gwiazdy czochrzą włosy mgłom wiklin... Przeszli ludzie, którzy szli mostem... Oczy cicho w złe miasto wnikły... Rzeka gęsto wolno poziewa w duszną szarość ciemnego płynu, most się w niebo wrzyna żelazem na krzyżowych wygięciach klinów... Głodem cierpkim usta mdlą puste, połykają gorzkie łzy świateł... Szare nocą znad śliskich wiklin pełźnie świtem niebo jak krater... Image:PD-icon.svg Public domain