| abstract
| - OKRĘT FLAGOWY "Worshiper" Zewsząd rozlega się odgłos droidów, pompowanego paliwa i ryk silników. "Za dużo hałasu" - pomyślał Luke, przyzwyczajony wciąż do pustynnego klimatu Tatooine. Cały czas wpatrywał się w okno na statku, dopóki nie wyczuł jej obecności. To była Sarah . -Coś nie tak? - Zaczęła swoim łagodnym głosem. -Nie, wszystko w porządku - odparł po chwili Luke wpatrując się w jej smukła figurę. Dopiero po dłuższej chwili zawstydzony zorientował się że ona to widzi. Nagle usłyszeli głos oficera statku: -Do wszystkich jednostek, wchodzimy na orbitę planety Tuentris-6023, powtarzam, wchodzimy na orbitę planety.. Luke i Sarah wybiegli z pomieszczenia. Ten komunikat skierowany był głównie do nich. Klucząc między pomieszczeniami dotarli do hangaru. Statek był już przygotowany. Wyglądał na myśliwiec Delta-9 przerobiony na mini-frachtowiec. Przy wehikule ujrzeli komandora Jeffa. -Wasz statek jest gotowy. W środku statku znajdziecie uzbrojenie, tak na wszelki wypadek. Życzę powodzenia.. Do hangaru wbiegł zadyszany Han Solo. -Młody, trzymaj się. Masz mi wrócić stamtąd cało. Luke tylko uśmiechnął się. -No, nie ma co przedłużać, wsiadajcie, i jeszcze raz życzę powodzenia. - odparł zniecierpliwiony Jeff. Jedi i Sarah weszli na statek po rampie. Frachtowiec był, mały ciasny aczkolwiek przytulny. "Niczego więcej nie spodziewał bym się po przerobionym myśliwcu" - pomyślał Luke. Dotarli do kabiny pilotów. Sarah uśmiechnęła się. -Słyszałam że jesteś dobrym pilotem Luke.. Luke zarumienił się. Zasiadł jako pilot, a kobieta usiadła koło niego, na stanowisku nawigatora. Jedi uruchomił silniki. -Ustaw kurs. Na tej bezdusznej planecie jest tylko jedno miasto. -Gotowe. Pilot ułożył dłoń na panelu sterowania. -Kurs wprowadzony.. Statek wyleciał z hangaru. Z tylnej szyby widoczny był oddalający się "Worshiper".
|