| rdfs:comment
| - Wszystkie przyjdą dnia pewnego i zasiądą wokół mnie, w smutku pogrążone. Jak zlęknione wróbelki, ich oczy krążyć będą we wnętrzu pokoju. Drżeć śmiertelnie będą ich wargi, ręce blade zagasną w półmroku. I powiedzą mi: - „Drzewa, bracie, przepadają wśród burz. Nie możemy i my kontynuować swej podróży. Jedną śmierć weź zatem i daj nam. Popatrz, oto do nóg twych przypadamy lejąc łzę, co przez lata się zebrała.
* Οι αγάπες (oryginał w języku greckim)
|
| abstract
| - Wszystkie przyjdą dnia pewnego i zasiądą wokół mnie, w smutku pogrążone. Jak zlęknione wróbelki, ich oczy krążyć będą we wnętrzu pokoju. Drżeć śmiertelnie będą ich wargi, ręce blade zagasną w półmroku. I powiedzą mi: - „Drzewa, bracie, przepadają wśród burz. Nie możemy i my kontynuować swej podróży. Jedną śmierć weź zatem i daj nam. Popatrz, oto do nóg twych przypadamy lejąc łzę, co przez lata się zebrała. Gdzież się teraz jesień złota podziewa, gdzież jest lato boskie pośród lasów? Gdzież jest noc bezkresna i gwiaździste niebo, i pieśń zmieszana z morską falą? Ach, gdzież to, hen za nami, daleko wszystkie wioski i miasta pozostały? Bogowie nas wyśmiali i ludzie, dziś wszystkie tu, do ciebie przyszłyśmy. W naszej trudnej, bez sensu podróży nadzieja nie żyje już żadna. Jak pocałunek, który nie raz dzieliliśmy, jedną śmierć weź zatem i daj nam.” Skończą. Ponade mną się pochylą, pachnąc mirrą. Nieme pozostaną. I wciąż ściemniać się będzie w pokoju, tak, że oczu ich wcale nie zobaczę, oczu wielkich, w przerażeniu zdumionych, które życie me napełniały światłem...
* Οι αγάπες (oryginał w języku greckim)
|