| rdfs:comment
| - Okiennej ramy krzyż. Firanki biała chusta. Co, drżysz? Daj usta! Łza jednej gwiazdy drży W dalekim niebie. Nie ty... Nie ciebie. Z buków jesienią płomiennych Padają, padają liście Jak krople krwi. Sen swoich nocy bezsennych, Najmiłościwsze twe przyjście Dusza ma śni. Rybacze żagle w zatoce Jak ptaków powrotnych rzesza Do brzegu mkną. Serce, co pierś mi druzgoce, Na każdym żaglu zawiesza Nadzieję swą. O przyjdź, nim zgaśnie w błękicie Żar buków krwawych na niebie I żagli rój! O przyjdź! Co nam śmierć, co nam życie: Kocham ciebie - przyjdź! Kocham ciebie, Jedyny mój... Nie mogę sobie dać rady, nie mogę sobie dać rady, Nie mogę znaleźć ratunku - Wciąż myślę o twych oczach, o twojej twarzy bladej I smutnych ust pocałunku. Wciąż widzę twoich włosów czarne jak noc kaskady I tonę w nich bez ratun
|
| abstract
| - Okiennej ramy krzyż. Firanki biała chusta. Co, drżysz? Daj usta! Łza jednej gwiazdy drży W dalekim niebie. Nie ty... Nie ciebie. Z buków jesienią płomiennych Padają, padają liście Jak krople krwi. Sen swoich nocy bezsennych, Najmiłościwsze twe przyjście Dusza ma śni. Rybacze żagle w zatoce Jak ptaków powrotnych rzesza Do brzegu mkną. Serce, co pierś mi druzgoce, Na każdym żaglu zawiesza Nadzieję swą. O przyjdź, nim zgaśnie w błękicie Żar buków krwawych na niebie I żagli rój! O przyjdź! Co nam śmierć, co nam życie: Kocham ciebie - przyjdź! Kocham ciebie, Jedyny mój... Nie mogę sobie dać rady, nie mogę sobie dać rady, Nie mogę znaleźć ratunku - Wciąż myślę o twych oczach, o twojej twarzy bladej I smutnych ust pocałunku. Wciąż widzę twoich włosów czarne jak noc kaskady I tonę w nich bez ratunku - Nie mogę sobie dać rady, nie mogę sobie dać rady Bez twego pocałunku. A więc się nigdy, nigdy nie zgoi Śmiertelna rana, krwawiąca rana Wzięta z twej ręki i z męki twojej, Rana śmiertelna - umiłowana? Image:PD-icon.svg Public domain
|