Lubi obrać ze skórki, rozebrać do naga. Na czworo dzieli całość zlepioną misternie. Ktoś stwierdził, że pośrodku i że bez nagrobka, a ona żyje nadal, do bólu witalna. I na wierzch! Zawsze na wierzch! Choćbyś chciał zakopać głęboko, nawet głębiej, z kamieniem chciał topić - do oczu tobie skoczy i w oczach zostanie. Bezczelna arogantka - w nich znajdzie mieszkanie, abyś się nie uwolnił od niej. Tyś jej rabem! Nikt nie okiełzna przecież z gruntu wolnej prawdy.
Lubi obrać ze skórki, rozebrać do naga. Na czworo dzieli całość zlepioną misternie. Ktoś stwierdził, że pośrodku i że bez nagrobka, a ona żyje nadal, do bólu witalna. I na wierzch! Zawsze na wierzch! Choćbyś chciał zakopać głęboko, nawet głębiej, z kamieniem chciał topić - do oczu tobie skoczy i w oczach zostanie. Bezczelna arogantka - w nich znajdzie mieszkanie, abyś się nie uwolnił od niej. Tyś jej rabem! Nikt nie okiełzna przecież z gruntu wolnej prawdy.