| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - Nostalgia bezimienna cicho łkała w duszy mej, pragnąc życia, łkała, jako ten szlocha, który na korabiu w żaglach olbrzymich, pożółkłych, z wieczora na toni modro-głębokiej swe miasto, miasto ojczyste mija. Tedy widzi zaułki, słyszy studzien szum i wdycha woń krzewów bzowych, postrzega sam siebie, jak stoi na wybrzeżu dzieckiem, z czułym wzrokiem, co jest zlękniony, płakać pragnie: widzi poprzez otwarte okno blask w swej izbie — lecz wielki korab unosi go dalej, po toni modrej, głębokiej, bez szmeru sunąc w pożółkłych, niepojętych żaglach.
|
| dcterms:subject
| |
| dbkwik:resource/LnuiOV1ARnBg2yIsYieKHw==
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - Nostalgia bezimienna cicho łkała w duszy mej, pragnąc życia, łkała, jako ten szlocha, który na korabiu w żaglach olbrzymich, pożółkłych, z wieczora na toni modro-głębokiej swe miasto, miasto ojczyste mija. Tedy widzi zaułki, słyszy studzien szum i wdycha woń krzewów bzowych, postrzega sam siebie, jak stoi na wybrzeżu dzieckiem, z czułym wzrokiem, co jest zlękniony, płakać pragnie: widzi poprzez otwarte okno blask w swej izbie — lecz wielki korab unosi go dalej, po toni modrej, głębokiej, bez szmeru sunąc w pożółkłych, niepojętych żaglach. Image:PD-icon.svg Public domain
|