| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| - Atta Troll (Heine, przekł. Urbański)/02
|
| rdfs:comment
| - Że tam czarny Freiligrath'a książę-murzyn, zdjęt tęsknicą, w bębna tłukł napięta skórę, aż ci z gromkim pękła trzaskiem czuła i bębenki uszne wstrząsająca to historya; lecz przedstawcie sobie mysia w chwili, gdy się rwie z łańcucha Śmiechy gasną, milknie gędźba, wrzask i popłoch. Z targowicy przerażony pierzcha tłum; na balkonach bledną damy. Hej, okowy niewolnicze strzaskał nagle Atta Troll i wąskimi zaułkami w dzikich sadzi już podskokach. Grzecznie każdy w bok umyka; on zaś, wspiąwszy się na skałę, w dół z szyderstwem niby spojrzał i w gór zgubił się załomach. Na opustoszałym rynku czarna li została Mumma i niedźwiednik. Oszalały ciśnie o ziem kapeluszem - kopie go - i po Madonnach srodze depce - i z ohydnie nagich pleców zrywa kapę - klnie i na niewdzięczność biada; czarną mysia klnie
|
| dcterms:subject
| |
| Tytuł
| |
| dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - Że tam czarny Freiligrath'a książę-murzyn, zdjęt tęsknicą, w bębna tłukł napięta skórę, aż ci z gromkim pękła trzaskiem czuła i bębenki uszne wstrząsająca to historya; lecz przedstawcie sobie mysia w chwili, gdy się rwie z łańcucha Śmiechy gasną, milknie gędźba, wrzask i popłoch. Z targowicy przerażony pierzcha tłum; na balkonach bledną damy. Hej, okowy niewolnicze strzaskał nagle Atta Troll i wąskimi zaułkami w dzikich sadzi już podskokach. Grzecznie każdy w bok umyka; on zaś, wspiąwszy się na skałę, w dół z szyderstwem niby spojrzał i w gór zgubił się załomach. Na opustoszałym rynku czarna li została Mumma i niedźwiednik. Oszalały ciśnie o ziem kapeluszem - kopie go - i po Madonnach srodze depce - i z ohydnie nagich pleców zrywa kapę - klnie i na niewdzięczność biada; czarną mysia klnie niewdzięczność! Wszakci z nim w przyjaźni zawsze żył, jak z bratem, z Atta Troll'em; wszakci pląsów go wyuczył! Czegóż on mu nie zawdzięcza? Nawet życie! Wszak napróżno sto wtykano mu talarów za niedźwiedzią jego skórę! Cała tedy gniewu wściekłość z podwojoną spadła siłą na nieszczęsna, czarną Mummę. Acz jak smętku niemy posąg przed szaleńcem wyprężona, drżąc, na tylnych służy łapach - chłoszcze ją, lży ją: Krystyną. Panią Munoz i putaną. Działo to się pogodnego i ciepłego poobiedzia, latem.. I zapadła zwolna noc rozkoszna, noc wspaniała. To też niemal jej połowę przepędziłem na balkonie; obok stała zaś Julietta, w jasne zapatrzona gwiazdy. Westchnie! ach - i rzecze: najpiękniejsze są w Paryżu, kiedy w noc zimową porą, w ulic połyskują błocie.
|
| is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
of | |
| is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
of | |