| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - Jak spracowaną żylastą ręką stół stertą książek prasnął mi w oczy — nic nie podźwignie głowy obrzękłej, na której ciężar bezmyślny spoczął. Ta dłoń bezwolna ująwszy pióro słów już nie składa, kreśląc litery; drzewa pokraczne, pyski lemurów rosną na bladych skrawkach papieru. Brodaty anioł z dziecięcą twarzą, wstrętna chimera leniwych myśli — Ach, nic nie tworzyć. Nie wyobrażać I snu żadnego nigdy nie przyśnić. Nieznośnie duszno. Czyż można dłużej? Ta wieczna drzemka, fałszywy spokój. Kiedyż się wreszcie niebo zachmurzy, by nas oczyścić w piorunach burzy, obmyć w ulewy potoku?
|
| dcterms:subject
| |
| Tytuł
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| - Wiersz ze zbioru w połowie drogi
|
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - Jak spracowaną żylastą ręką stół stertą książek prasnął mi w oczy — nic nie podźwignie głowy obrzękłej, na której ciężar bezmyślny spoczął. Ta dłoń bezwolna ująwszy pióro słów już nie składa, kreśląc litery; drzewa pokraczne, pyski lemurów rosną na bladych skrawkach papieru. Brodaty anioł z dziecięcą twarzą, wstrętna chimera leniwych myśli — Ach, nic nie tworzyć. Nie wyobrażać I snu żadnego nigdy nie przyśnić. Nieznośnie duszno. Czyż można dłużej? Ta wieczna drzemka, fałszywy spokój. Kiedyż się wreszcie niebo zachmurzy, by nas oczyścić w piorunach burzy, obmyć w ulewy potoku? Image:PD-icon.svg Public domain
|