About: dbkwik:resource/Ig9avAa8XNkJVHrdCrrwew==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : dbkwik.org associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Boska Komedia (Porębowicz)/Piekło - Pieśń XXXIV
rdfs:comment
  • 4 Jak kiedy ziemię tuman mgieł oblecze Lub gdy półsfery naszej noc jest blisko, Wiatrak wygląda, co skrzydłami siecze, 7 Tak wyglądało potworne zjawisko. Więc się cofałem, drżąc w zimnym powiewie, Za plecy Wodza, jedyne schronisko. 10 Stałem już, ledwo śmiem powtórzyć w śpiewie, Tam, gdzie tłum cieniów pod korą lodową Przeświecał niby źdźbła w szklanej polewie. 13 Jedne poziomo, a drugie pionowo Sterczą lub w linię przełamane krzywą; Jedne nogami w górę, drugie głową. 16 Gdyśmy podeszli tak, iż się możliwą Zdało Mistrzowi, ażeby mi zjawił Twarz cudotworu, dawniej urodziwą,
dcterms:subject
Tytuł
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Piekło
  • Pieśń XXXIV
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Dante Alighieri
abstract
  • 4 Jak kiedy ziemię tuman mgieł oblecze Lub gdy półsfery naszej noc jest blisko, Wiatrak wygląda, co skrzydłami siecze, 7 Tak wyglądało potworne zjawisko. Więc się cofałem, drżąc w zimnym powiewie, Za plecy Wodza, jedyne schronisko. 10 Stałem już, ledwo śmiem powtórzyć w śpiewie, Tam, gdzie tłum cieniów pod korą lodową Przeświecał niby źdźbła w szklanej polewie. 13 Jedne poziomo, a drugie pionowo Sterczą lub w linię przełamane krzywą; Jedne nogami w górę, drugie głową. 16 Gdyśmy podeszli tak, iż się możliwą Zdało Mistrzowi, ażeby mi zjawił Twarz cudotworu, dawniej urodziwą, 19 Przystanął i mnie za sobą postawił. „Oto Dis, oto miejsce, gdzie w odwadze File:Inferno Canto 34 verses 20-21.jpg Trzeba — powiada — byś serce zaprawił!" 22 Jakem tam skośniał, w członkach stracił władzę, Wyobraź sobie, słuchaczu życzliwy: Nie mówię, bowiem słowy nie poradzę. 25 Anim padł martwy, anim został żywy: Jeżeliś bystry, to oblicz, jak między Dwoma stanami stan mój był wątpliwy!... 28 Cesarz, władnący nad krainą nędzy, Z lodu wysterczał do połowy łona, A olbrzym ze mną porówna się prędzej 31 Niż z olbrzymami jego dwa ramiona; Jakiż ogromny, jeśli miara kości Była w nim całym równo rozmierzona! 34 Jeśli tak brzydki, jakiej był piękności, Gdy przeciw Stwórcy stroszył brew do góry — Słuszna, iż zwie się źródłem wszelkiej złości! 37 O, jakiż mi się jawił cud natury! Ujrzałem troje lic w jednym istnieniu: Jedno na przedzie, koloru purpury, 40 A zaś dwa drugie każdemu ramieniu Odpowiadały, razem tworząc głowę, Co się kończyła w grzebień na ciemieniu. 43 Prawe oblicze było bladopłowe, Lewe, jak szczepu, który się wywodzi Z krain, gdzie wody wpadają Nilowe. 46 Pod każdym licem, jako to się godzi Takiemu ptaku, po dwa skrzydła wioną: Żagl równie duży po morzach nie chodzi. 49 Jako nietoperz, miał nieupierzoną Skrzydeł pokrywę, a gdy nimi śmigał, Trzy wiatry budził pod okropną błoną. 52 Od tego wiania Kocyt w lód zastygał; Z ócz sześci łzami ciekł i na trzy szczęki Ustawnie śliną zakrwawioną rzygał. 55 Z ust każdych sterczał grzesznik i jak pęki Trawy w miętlicy na miazgę był tarty: Te jednocześnie trzej cierpieli męki. 58 Skazaniec przedni, nie dość że w zażartej Tkwił paszczy, szarpan Disowymi szpony, Raz po raz łypał ze skóry obdarty. 61 Rzecze Mistrz: „Zbrodzień najsrożej męczony, Dowiedz się, Judasz jest Iskariota; Wewnątrz ma głowę, na zewnątrz nóg trzony. 64 Z głową na zewnątrz, ten, który przez wrota Sterczy lic czarnych, cień jest Brutusowy, Słowa nie rzecze, tylko sobą miota; 67 Kasjusz ten trzeci, ogromnej budowy. Lecz już wieczorne rumienią się zarze, Widziałeś wszystko, teraz bądź gotowy!" 70 Za szyję Mistrza chwytam, jak mi każe; On, upatrzywszy i miejsca, i pory, W momencie, gdy Dis rozchylił wachlarze 73 Skrzydeł, za boków chwycił go kędziory I, kudł po kudle, spuszczał się szczeliną Pomiędzy żebra a lód zmarzłej nory. 76 Gdy ze mną doszedł tam, gdzie uda giną W biodrach i w jamę wrastają lędźwiową, Z widoczym trudem, z twarzą lękiem siną, 79 Gdzie Dis miał stopy, Wódz zwracał się głową, Jak człek, co pnie się; a jam myślał: „Biada, Oto mię w piekło prowadzi na nowo!" 82 „Trzymaj się mocno — tak do mnie powiada, Jak człek zmęczony, dysząc. — Takie wraże Schody, żegnając Złe, brać nam wypada". 85 Skalną wyszedłszy jamą, na wiszarze Usadowił mię, na krawędzi skały, Po czym mi przełaz niezwykły ukaże. 88 Podniosłem głowę, osłupiałem cały: Miast Lucypera twarzy, naglem zoczył Nogi potwora, jak w górę sterczały. 91 Czym się naówczas zaląkł i zamroczył, Niech tłum pomyśli ciemny, co jest zgoła Nieświadom, jakim punkt ziemi przekroczył. 94 „Powstań na nogi! — Mistrz do mnie zawoła. — Droga daleka i zła; do spełnienia Słońce przebiegło już część szóstą koła". 97 Nie w pałacowe, zaiste, podsienia, Lecz w naturalną weszliśmy jaskinię, O chropowatym dnie i pełną cienia. 100 „Nim mi piekielna otchłań z oczu zginie — Rzekłem do Mistrza, dźwignąwszy się z głazu - Pozwól, że kilka zapytań uczynię: 103 Gdzie się staw lodu podział? Śród przełazu Przecz on na wywrót sterczy? I jak z mroku Słońce ku zorzy przebiegło od razu?" 106 „Sądzisz, że jesteś na centralnym szlaku File:Inferno Canto 34 verses 127-129.jpg Z tej strony osi, gdziem się do pieczary Spuszczał po ziemię wiercącym robaku; 109 Byłeś tam, pókiś twarz widział poczwary; Gdym się obrócił, przekroczyłeś ziarno Ziemi, gdzie wszystkie ściągają ciężary, 112 I wszedłeś w sferę naprzeciwpolarną, Odwrotną owej, co lądy obleka, Których środkowy szczyt widział ofiarną 115 Śmierć poczętego bez winy Człowieka; Stopy twe stoją na małej półsferze, Której odwrotnym licem jest Giudecca. 118 Tutaj jest ranek, gdy tam podwieczerze; Ów, czyje kudły schodami nam były, Sterczy tam ciągle w tej, co dawniej, mierze. 121 Z nieba od razu spadł do swej mogiły; Lądy leżące tutaj w onej porze Ze strachu przed nim w fale się pokryły. 124 Na naszą sferę wypchnęło je morze; File:Inferno Canto 34, Gustave Dorè 3.jpg Umknął się bodaj ląd i po tej stronie Pod sobą próżne zostawiając łoże. 127 Czeluść ta, w ziemskim wydrążona łonie, Ciągnie się, jak grób Belzebuba długi, Oczom niewidna, a jedno po tonie 130 Rozpoznawana bulgocącej strugi, Która przepływa skalnym wydrążeniem, Lekko skłanionym na piekielne smugi". 133 Owym mię skrytym Wódz powiódł podsieniem I szliśmy, by wnet wyjrzeć na lazury. Idziem i w drodze wcale się nie lenim. 136 Wciąż wyżej: pierwszy on, ja za nim wtóry, Aż obaczyłem niebios światła cudne Przez krągły otwór migocące z góry. 139 Tędyśmy na świat wyszli, witać gwiazdy...
is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg== of
is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA== of
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software