| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - Muszę spróbować, choć odrobinę przesunąć tą datę mojej śmierci, mego wypalenia w tym kominku niekończących się szyderstw, palącego płonienia co mrozi niźli złowieszcze spojrzenie Matki w chłodne poranki Patrzcie na mnie współtowarzysze, mego upadu obserwatorzy, gdy wy zajadacie czerwoną kukurydzę, ja brodzę w żółci zalewny przez pokolenia w zbrodniach skąpane. Śmiejcie się, żyć swawolnie to wasze credo, Ego wierze w coś, żółwie o jadowitym sercu, czego szkarłatnym dotykiem odczuć się nie zdoła a jeno prawdziwym wzrokiem, skrywanym za bielmem pozoru, niby kluczem do bram Edenu otworzyć i wejść... czyż to nie proste... a zarazem takie krzywe...
|
| dcterms:subject
| |
| Tytuł
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - Muszę spróbować, choć odrobinę przesunąć tą datę mojej śmierci, mego wypalenia w tym kominku niekończących się szyderstw, palącego płonienia co mrozi niźli złowieszcze spojrzenie Matki w chłodne poranki Patrzcie na mnie współtowarzysze, mego upadu obserwatorzy, gdy wy zajadacie czerwoną kukurydzę, ja brodzę w żółci zalewny przez pokolenia w zbrodniach skąpane. Śmiejcie się, żyć swawolnie to wasze credo, Ego wierze w coś, żółwie o jadowitym sercu, czego szkarłatnym dotykiem odczuć się nie zdoła a jeno prawdziwym wzrokiem, skrywanym za bielmem pozoru, niby kluczem do bram Edenu otworzyć i wejść... czyż to nie proste... a zarazem takie krzywe... Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa
|