About: dbkwik:resource/F4wSYzT4R43Ea69ukuep_A==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : dbkwik.org associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Duma o Janie Kochanowskim
rdfs:comment
  • On Czarnolasu wojski sandomirski, Człek niewojenny, a wżdy bohatyrski, Żałobą okrył swe Sarmatów plemię, Rzucając ziemię. Wiek czwarty idzie, odkąd go nie stało, I żal wciąż większy trapi Polskę całą; Ach! bo im dalej słońca, tym cień duży Bardziej się dłuży. Żal nam śpiewaka - żal i czasów owych, Co go zrodziły, złotych Augustowych, Gdy Jagielloński Orzeł budził jeszcze We wrogach dreszcze. Eheu! Na długie, nazbyt długie lata Splendor korony zamroczyły fata; Zwinął ptak skrzydła i osierociała Kaliopy skała. Image:PD-icon.svg Public domain
dcterms:subject
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Wiersz
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Wiktor Gomulicki
abstract
  • On Czarnolasu wojski sandomirski, Człek niewojenny, a wżdy bohatyrski, Żałobą okrył swe Sarmatów plemię, Rzucając ziemię. Wiek czwarty idzie, odkąd go nie stało, I żal wciąż większy trapi Polskę całą; Ach! bo im dalej słońca, tym cień duży Bardziej się dłuży. Żal nam śpiewaka - żal i czasów owych, Co go zrodziły, złotych Augustowych, Gdy Jagielloński Orzeł budził jeszcze We wrogach dreszcze. Eheu! Na długie, nazbyt długie lata Splendor korony zamroczyły fata; Zwinął ptak skrzydła i osierociała Kaliopy skała. Nie masz cię, Janie! Zgasłeś razem z tymi, Za których sprawą duch w nas był olbrzymi. Gdy was zabrakło, zniknęła i chwała. Co kraj trzymała. Nie masz cię, Janie! Choć inni poeci Przyszli, a kilku wielkim blaskiem świeci, Powtarza Polska tęskne narzekanie: "Nie masz cię, Janie!" Tak, choć posiądzie kto drogie puchary. Za nic ma skarb ten, jeśli pozbył czary, Którą przepijał za dni swej młodości Do miłych gości. A tyś jest młodość, tyś jest nasza wiosna, Tyś borów naszych najwznioślejsza sosna, Kwiat z naszej łąki, chleb z naszego żyta, Nasz dzień, gdy świta. Jest senatorska w twych rymach powaga, Jest przy trefności rycerska odwaga; Podczas i figlik wymknie ci się pusty - Wżdy bez rozpusty. Od ciebie takoż polska białogłowa Raz pierwszy kształtne usłyszała słowa: Uczciłeś rymem nie jeno jej gładkość, Lecz i cnót rzadkość. A jakiż z ciebie ojciec! - z sercem matki! Dlatego właśnie śmierć ci bierze dziatki, Bo w czym się skupi wszystka serca władza, Grom w to ugadza! A słowo twoje jakże świeci cudnie, Jasne i ciepłe, jak wiejskie południe, Jak dzwon tętniące, gdy na modły wzywa, Jak woda żywa. A kiedy trzeba - jak gołąbka grucha, A kiedy trzeba - ma ciężkość obucha, A kiedy trzeba - jak szyszak ze stali Słońcem się pali. O Kochanowski! kochanie ty nasze! Z Czarnego Lasu królewskie ty ptaszę' Czemuś swe skrzydła orłowe rozwinął, W błękitach zginął? Przez dwa stulecia od twego pogrzebu Ani się porwie myśl czyja ku niebu; Złe nam za Wazów - gorsze niosą czasy Pijane Sasy. Unię tyś widział - sprawę Bożą, wielka, Co jest miłości ludów głosicielką; Ona zaś, rzekłeś, ma być "z ksiąg wyjęta, A w serca wzięta". Bo cóż pergamin, cóż gęsto pieczęci U pism wiszące - jeśli nie ma chęci? Ludy niech wiążą się nie statutami, Jeno sercami... Wspaniałe błyszczą w księdze tamtej karty, Zgoda niejeden kończy spór zażarty; Dobroć, co z króla na kraj promienieje, Ozłaca dzieje. Na majestacie siadł król, przy nim Rada - Książę im Pruskie hołd lenniczy składa; Serce w nim pychą zatwardziałe mięknie - W prochu uklęknie. A gdy na oba upadło kolana, Wyzna poddaństwo i zwierzchniego pana; Cześć zaprzysięże i wiarę znać wiecznie, Chować statecznie. O wy, przysięgi! Korzyścią z was całą: Echo, co w dziejach po was pozostało. Resztę wiatr wywiał z serca wężowego, Do zdrad prędkiego. Geniusz narodu minął lat granicę. Dał jeszcze Chocim, Wiedeń, Racławice... Cóż stąd, gdy, podczas błyskając tak jasno, Polacy - gasną! A gdy moc wraża biedny naród dławi I lutnie polskie dzwonią coraz słabiej; Na obcą nutę śpiewacy je stroją, Wzgardzili swoją. Aż przyszedł, gromy i ogniste łony Miecąc, on wielki, on nieprzepłacony, Co wstąpił śmiało na skałę Kaliopy Siadem twej stopy. Ten gdy strun dotknie, wszystkim się wydało, Ze ty grasz jeszcze - a to echo grało: Lecz echo górskie, co przez skał załomy Szept zmienia w gromy. O! gdyby więcej lutni twej dziedziców, Więcej klejnotu twojego szlachciców - Jeszcze by Polsce przez burze i słoty Błysnął wiek złoty! Image:PD-icon.svg Public domain
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software