Gdyby z tła złoceń zdjąć Świętą-Maty, Toby w skrach słońca szła ozłocona I, jak wieśniaczka z synkiem u łona, Przędłaby kądziel u progu chaty. A mgieł przędziwa znad modrej strugi W zwój by się pasem rozsnuły długi, I wszystkie świtu-zorzy uśmiechy Do jej by cichej przybiegły strzechy, Aby rozsypać puchy lipowe Na bezkoronną przędącej głowę. — Image:PD-icon.svg Public domain
Gdyby z tła złoceń zdjąć Świętą-Maty, Toby w skrach słońca szła ozłocona I, jak wieśniaczka z synkiem u łona, Przędłaby kądziel u progu chaty. A mgieł przędziwa znad modrej strugi W zwój by się pasem rozsnuły długi, I wszystkie świtu-zorzy uśmiechy Do jej by cichej przybiegły strzechy, Aby rozsypać puchy lipowe Na bezkoronną przędącej głowę. — Image:PD-icon.svg Public domain