| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - Pocałunki wody ma sadzawki marmur, sen skromniutkich gwiazdek. I mówią mi "żegnaj" dziewczęta w ogrodach, gdy idę. I dzwony też "żegnaj" mówią do mnie. Całują się drzewa kiedy zmierzch zapada. Ja przed siebie idę, w zwątpieniu, żałośnie, z Don Kichota smutkiem i Cyrana; zbawca, niemożliwych nieskończoności, w rytmie zegara. I widzę, że schną irysy głos mój usłyszawszy, głos splamiony światłem krwawym, mojej pieśni, gdy w pajaca szacie idę, zakurzonej. Miłość, cudna, piękna, w pajęczynie skryta. Słońce, niczym pająk, chowa mnie w swych łapkach. Już nie znajdę szczęścia: bo jestem Amorem, co ma kołczan z serca i strzały ze szlochów.
|
| dcterms:subject
| |
| Tytuł
| |
| dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
| |
| dbkwik:resource/LnuiOV1ARnBg2yIsYieKHw==
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| - Wiersz ze zbioru Książka wierszy
|
| dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - Pocałunki wody ma sadzawki marmur, sen skromniutkich gwiazdek. I mówią mi "żegnaj" dziewczęta w ogrodach, gdy idę. I dzwony też "żegnaj" mówią do mnie. Całują się drzewa kiedy zmierzch zapada. Ja przed siebie idę, w zwątpieniu, żałośnie, z Don Kichota smutkiem i Cyrana; zbawca, niemożliwych nieskończoności, w rytmie zegara. I widzę, że schną irysy głos mój usłyszawszy, głos splamiony światłem krwawym, mojej pieśni, gdy w pajaca szacie idę, zakurzonej. Miłość, cudna, piękna, w pajęczynie skryta. Słońce, niczym pająk, chowa mnie w swych łapkach. Już nie znajdę szczęścia: bo jestem Amorem, co ma kołczan z serca i strzały ze szlochów. Wszystko oddam innym mękę mą opłaczę - - opuszczone dziecko w zaginionej baśni. Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa
|
| is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
of | |
| is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
of | |