| rdfs:comment
| - Ciebie - słupem ognistym widzieli w męczarniach, gdy śmierć spadała pętlą spod gałęzi dębów, ciebie tłoczył robociarz w podziemnych drukarniach, a czytywał cię nocą zaciskając zęby. Tobie legł na bateriach, sobą drogę mościł pierwszy chłop w czarnym dymie wściekłych detonacji, umiano umrzeć za ciebie, kochanko wolności, trójkordonowa fikcjo wszystkich emigracji. I szeptano wciąż - jutro. I mówiono - rano, że wolnością, równością jak młodość się sprężysz, a zbudziłaś się oto matką jaśnie panów, białorączków, rycerzy, pomników i księży.
|
| abstract
| - Ciebie - słupem ognistym widzieli w męczarniach, gdy śmierć spadała pętlą spod gałęzi dębów, ciebie tłoczył robociarz w podziemnych drukarniach, a czytywał cię nocą zaciskając zęby. Tobie legł na bateriach, sobą drogę mościł pierwszy chłop w czarnym dymie wściekłych detonacji, umiano umrzeć za ciebie, kochanko wolności, trójkordonowa fikcjo wszystkich emigracji. I szeptano wciąż - jutro. I mówiono - rano, że wolnością, równością jak młodość się sprężysz, a zbudziłaś się oto matką jaśnie panów, białorączków, rycerzy, pomników i księży. Przeciw synom się własnym pancerzysz przeszłością, pomnikami obrastasz, a głodem zagrażasz, co poczniesz z naszym buntem, co z naszą młodością, stającą przeciw tobie, a przy twych ołtarzach. Na tłumy bezrobotnych, prących ulicami spoglądasz mocarstwowym, kamiennym obliczem... - Miliony odepchniętych! - nie dla nas, nie dla nich dymią twoje kominy i załgane znicze. Komu w twych magazynach, stalowa i lotna, śpi śmierć konna, powietrzna, polowa i piesza... - Ojczyzno mocarstwowa! Pani bezrobotna! Wdowo po powieszonych! Któryż raz ich wieszasz. Chmurz się groźnie, a błyskaj spiżowo nad nami, włócz nami jak chmurami po skrwawionym niebie! - My pod twoje pomniki kładziemy dynamit, aby rozmiótł twe kłamstwa, a ukazał - Ciebie!
|