| rdfs:comment
| - Na rozdrożnym krzyżu wiszą chusty. (Jezu gwiezdny, zmiłuj się nad nami!) Chusty ofiarne, lniane, Czekające chusty Weroniki, Całowane gorącymi usty, Zawieszone na twój czarny krzyż, Ex voto. Duszo sieroto, Śnisz? Noc taka cicha, cicha, Strzyże świerszczowy chór, Łąka wilgocią dycha I duma czarny bór W dali... Jedyna kędyś w chmurach się pali Gwiazda, Po rowach krążą świetliki I puszczyk leci do gniazda... - Śnisz? Twojeż to chusty? Przylgnęłaś do nich usty I łowisz okiem rozpaczy Przelotne blaski, Jakie rzuca na nie księżyc zza chmur. - Czekasz łaski? Czekasz tego, co przyjdzie i przebaczy, I nie złamie łamiącej się trzciny, Nie odtrąci rozpacznego ludu, A oblicze swojej zbawczej męki Na twojej chuście złoży? Czekasz błogosławiącej ręki, -Przed którą duch się korzy - - Żebrzesz cudu? Było c
|
| abstract
| - Na rozdrożnym krzyżu wiszą chusty. (Jezu gwiezdny, zmiłuj się nad nami!) Chusty ofiarne, lniane, Czekające chusty Weroniki, Całowane gorącymi usty, Zawieszone na twój czarny krzyż, Ex voto. Duszo sieroto, Śnisz? Noc taka cicha, cicha, Strzyże świerszczowy chór, Łąka wilgocią dycha I duma czarny bór W dali... Jedyna kędyś w chmurach się pali Gwiazda, Po rowach krążą świetliki I puszczyk leci do gniazda... - Śnisz? Twojeż to chusty? Przylgnęłaś do nich usty I łowisz okiem rozpaczy Przelotne blaski, Jakie rzuca na nie księżyc zza chmur. - Czekasz łaski? Czekasz tego, co przyjdzie i przebaczy, I nie złamie łamiącej się trzciny, Nie odtrąci rozpacznego ludu, A oblicze swojej zbawczej męki Na twojej chuście złoży? Czekasz błogosławiącej ręki, -Przed którą duch się korzy - - Żebrzesz cudu? Było ci, duszo, iść Jak Ruth w pogodny dzień Na łan I żąć, I zbierać plonów pokłosie. Było ci konew wziąć W pogodne rano I czerpać wodę źródlaną Z tysiącem słonecznych drżeń! A tedy po rannej rosie Szedłby ku tobie Pan I dłoń położył na czole Jasną... - A ty? a ty? Nie było ciebie stać Na Bożej Zgody wolę I cichą gwiazdę własną, Świecącą spoza chmur Na czekającą brać - Nie było ciebie, duszo, na czyn królewski stać. Ani na oną moc, By w życia gorące południe Znijść w własnej doli głąb Jak w mroczną studnię, Której otchłanny ziąb Straszy dzieci ciągnące wiadra sznur. Godziny twego żywota Przepływały jako chmury ponad tobą I nie uderzyły w grom. Zmurszały szczęścia dom Wieje próchna świecącą żałobą, Zżęta przez innych niwa twoja złota, Z wyschłej źrenicy studni wyjrzał szary cień - Ślepota - Minął twój dzień I oto mija noc. - O śnij: Może polami pustemi, Kędy prężą się bruzdy na kształt żmij, W pomroce Szedł twej tęsknoty Bóg I krzyż swój ciężki wlókł Po ziemi... Może ci rzucił miłosierdzie cudu, A ty go nie dojrzałaś w ciemności i we łzach. - Słyszysz, jak ci serce łopoce? A może krzyż rozdroża Pod twoich łez ulewą I znojem trudu Wystrzelił w czarodziejskie, zaświatowe drzewo Aż pod błękitów dach... Może tak przepoiła go twych bólów krew, Że rozpali go w Mocy gorejący krzew, Wstająca zorza... A on rozpostrze opiekuńcze dłonie W dal, Ponad ugór pusty, Ponad drogi rozdrożne i tułacze, Nad ludzki żal I rozpacze, I łódź żywota twego, co w bezmocy tonie, Świecąca żaglem ofiarniczej chusty. Cyt... Kędyś w bezmiernej oddali się czyni Świt. Topole, jak kolumny strzaskanej świątyni, Obrzeżyły twoją drogę tułaczą: Słysz, w liściach wiatr łopota, Drzewa płaczą - Rosa opada z liści. Powstaje pożoga złota Nowego dnia: Nowy dzień nowym żywotom się iści, Precz ciebie gna! Na krwawym tle pożogi, Spod zwitych chust zawoja Majaczy Czarny krzyż: Oto ofiara twoja, Pogardzona jako łachman żebraczy. Jeszcze śnisz? Idź, idź! Na twe pokutne, niewolnicze drogi Idź! Zawodne gniazdo wić Pośród płonących strzech, Po borach szukać ech, Po bagnach gonić ogniki... Idź! idź! Ostaw nietknięte cudem chusty Weroniki, Nadaremnej ofiary żywota Zszarzały łach. Image:PD-icon.svg Public domain
|