| rdfs:comment
| - W pewnym mieście, w pewnym kraju (a to było chyba w maju...) występował magik pewien - sztukmistrz, co wystawiał rewię. Publiczność niemal szalała (sala wypełniona cała), bo takie sztuczki on znał! Na kartach z liści grał! Z kapelusza wypuszczał motyle kolorowe. A było ich tyle, że miejsca zabrakło na scenie! Ogromne tym wzbudził zdumienie. Z szalika wyczarował dorożkę, a starszą panią poprosił o broszkę, z której wykręcił numer własnego telefonu i dodzwonił się do domu... Kota zamienił klaśnięciem w rumaka - macie pojęcie, jaka była draka!? Zadyma się uczyniła też, bo z rumaka wyłonił się jeż!
|
| abstract
| - W pewnym mieście, w pewnym kraju (a to było chyba w maju...) występował magik pewien - sztukmistrz, co wystawiał rewię. Publiczność niemal szalała (sala wypełniona cała), bo takie sztuczki on znał! Na kartach z liści grał! Z kapelusza wypuszczał motyle kolorowe. A było ich tyle, że miejsca zabrakło na scenie! Ogromne tym wzbudził zdumienie. Z szalika wyczarował dorożkę, a starszą panią poprosił o broszkę, z której wykręcił numer własnego telefonu i dodzwonił się do domu... Kota zamienił klaśnięciem w rumaka - macie pojęcie, jaka była draka!? Zadyma się uczyniła też, bo z rumaka wyłonił się jeż! I jeszcze jeden cud uczynił: pewien posępniak czymś mu zawinił, więc go obrócił wkoło osi dwa razy, a tamtemu uśmiech zakwitł na twarzy - taki pachnący, jak majowy bez! Posępniak zdziwił się też i od tamtej pory nie mogą dociec doktory, jakie mu antidotum podać. A potem prestidigitator ulotnił się w jakiś sposób. Na sali rozbrzmiał gwar setek osób, co własnym oczom nie wierzyły, a o cudach nadal śniły. W pewnym mieście, w pewnym kraju (a to było chyba w maju...) występował magik pewien - sztukmistrz, co wystawiał rewię. Cała sala wypełniona, na estradzie on w ukłonach - sztuczek różnych multum znał; na skrzypeczkach z liści grał. Z kapelusza deszcz motyli kolorowych w jednej chwili zamigotał całą scenę, budząc podziw i zdumienie! Wyczarował tez dorożkę, odpiął starszej pani broszkę, z której niczym z telefonu w mig dodzwonił się do domu... Klasnął w dłonie i w rumaka zmienił kota - ależ draka! I zadyma była też, gdy rumaka dosiadł jeż! Jeszcze jeden cud uczynił: w czymś posępniak mu zawinił, więc obrócił go dwa razy, a tamtemu (cud!) na twarzy zakwitł uśmiech... Bardzo dziwne, śmiały się mrukowi piwne oczy..., choć bez jego woli i się śmieją do tej pory! Magik nagle w jakiś sposób znikł na oczach setek osób, którym snem się wydał trik... I... niejeden portfel znikł...
|