| abstract
| - Z pian słonecznych na kłosia powodzi Krasopani sławiańska się rodzi: Złotogłowa zbóż pani - pralilia - Pól gospodza - słoneczna Dziedzilia - Dziedzilia. Jako lite makaty bezcenne Kręgiem kłosie przelewa się senne; Śnieżne gryki i krasę konicze Ślą tchów miodnych gorące słodycze; Złoty łubin pod kwietnym płomieniem Pęka w słońcu dostałym nasieniem; I jak wejrzeć pył złoty się wlecze Skroś błękitnej pogody dalecze - dalecze. Pocałunki słonecznej spiekoty Na pierś niwom rzucają żar złoty! Pole kłosów rozkoszą omdlewa... Pole kłosów się kłoni i śpiewa... Dzwonnych świerszczy żarliwe chorały W hymn szaleństwa się kołem rozgrały, Zasię w pieśni ich skwarnej i chwiejkiej Kadzą ziela balzamne duszejki I kwitnących zbożowych źdźbeł rzesza W lotnym wietrze miłosny pył miesza, Falująca dreszczami ciężkiemi Pod nagrzanym, zapiekłym tchem ziemi - tchem ziemi. Dziwo cudu nad światem się przędzie: Legła ziemia w dosytnym obrzędzie, Wyciągnięta miedz kwietnych ramiony Ku rozdrożnej gontynie zwalonej, Gdzie z samotni świętego zwaliska Jasna boga by płomię wytryska, By bijące pól serce odwieczne, By ich pieśnia i skrzydło słoneczne - słoneczne. Nad jej głową u niebios podwoi Złote słońce jak młody bóg stoi I - porwaną głębokim szafirem - Opłomienia zwichrzonych gwiazd wirem, Że w szaleństwie drgającej otchłani Tan poczyna wieść pól Krasopani, Krąg ekstazy, co w żarach się siania, Krąg niezmienny wiecznego kochania - kochania. W kształt lotnego złocistych skier leja Tańczy boga, płomienna zawieja: Jakby wszystkie kwiatowe opyły W jeden złoty się tuman stopiły! Wszystkie wonie, szalone tęsknotą, Wszystkie luby, co w wichrze się plotą, Wszystkie szały i sny, i pragnienia Zatoczyły się w okrąg płomienia - płomienia. Wciąż szaleńszy ich tan i gorętszy Ku słonecznej potędze się piętrzy: Jakichś dłoni tęskniących wytryski... Jakieś tchnienia i szepty, i błyski... Rozkosz męki, co zda się konaniem, A wieczystym odkwita zaraniem... Tan żywota, co z śmiercią graniczy W nieskończeniu bolesnej słodyczy - słodyczy. Coraz wyżej z gontynnych skał grani W słońce wzbija się tan Krasopani! Coraz letniej w słoneczne przędziwa Miłośnicza tęsknica się zrywa! Aż nad łanów dosytnym omdleniem W słońce spłynie skrzydlatym płomieniem, Aż zakryje paiżą słoneczną Swych dopełnień tajnicę przedwieczną - Złotogłowa zbóż pani - pralilia - Miłośnica słoneczna - Dziedzilia - Dziedzilia. Image:PD-icon.svg Public domain
|